Blog > Komentarze do wpisu
Spitfire
Kto myśli, że będzie o myśliwcu ma częściową rację. Ładne wyrażenie, prawda? Częściowa racja.
Otóż Spitfire to Matka Polka w akcji, w obu znaczeniach tego słowa. Kto nie wie, niech zajrzy do słownika.
Wracając do tematu: Matka Polka w piątek zmywała sobie w kuchni naczynia w tempie, powiedzmy, naładowanego bombowca. Co prawda zmywarka sobie stoi, ale Matka posiada naczynia z różnymi pizdrykami złoconymi, które wyżej wymieniona maszyna zjada do gładkości absolutnej. Są tez blachy od ciasta, które nijak nie dają się upchnąć w urządzeniu i takie coś właśnie Matka szorowała uparcie a leniwie.
Dodać też należy, że kuchnia jest połączona z tak zwanym salonem i jadalnią, bo Matka na parterze ścian działowych nie posiada, z wyjątkiem komina o długości metra, który powoduje ten smuteczek, że Matka zmywając nie widzi Teleekspressu. Nie widzi też Maryśki, która broi przed telewizorem.
Koło telewizora jest w zasadzie centrum dowodzenia domu, czyli sprzęt nieco archaiczny, ale ongiś za ciężki szmal i ciągle na fleku, bo co chcieć od Technicsa? Nieopodal, na sekreterze stoi telefon - mroczny przedmiot pożądania Maryśki. W zasadzie więc Matka wie, gdzie potwór będzie przebywał, kiedy sama robi coś w kuchni
Ja Matka zmywam więc sobie, Maryśka coś tam po cichutku sobie działa, telewizor brzęczy, aż tu nagle coś wybucha. Ja nie wiem co, ale trąby jerychońskie mogą się schować. Rżnęłam blachę i lecę. Szybkość dźwięku.(Nie wiem, czy Spitfire osiągał prędkość dźwięku, ale ja jestem model udoskonalony...) Pewna jestem, że kineskop w kawałkach. Huk taki, że uszy zatkałam, co nie było potrzebne, bo ogłuchłam już za kominkowym zakrętem, przy zlewie.
Maryśka stoi, jak zamurowana, oczy ma jak talerze. Po ułamku sekundy zorientowałam się, że rozkręciła potencjometr sprzętu do oporu i włączyła radio. Kolumienki 180 W każda.
Mateńko! Musiałam odjąć rękę od ucha, żeby tę cholerę wyłączyć!
Przez dobre dwie godziny ledwo słyszałam, o bólu uszu nie mówiąc. Dziwię się do tej pory, że mamy szyby w oknach...
Maryśka natomiast, która przez cały czas stała pod samiutką kolumną, co prawda ryknęła na wszelki wypadek, ale nie chciała zeznawać, czy słyszy, czy nie.
"Boli cię uszko?" - pytam.
Głucha cisza.
Kilka razy próbowałam odetkać sobie radary, bo bolały mnie jak jasny gwint. Bez rezultatu. Co więc mówić o uszeńkach dziecka?
"Marysiu, no powiedz, słyszysz, co mówię?" - jeszcze raz
Maryśka nic.
Zadałam jeszcze kilka pytań z podobnym zresztą skutkiem. Zajrzałam do wszelkich otworów w głowie Maryśki, były na miejscu. Cholerka, tylko tego mi brakowało, żeby jej pękł bębenek.
Załamana polazłam do kuchni i nagle spadła mi na łeb kulka Pomysłowego Dobromira. Odwróciłam się do ściany, wyjrzawszy najpierw i upewniając się, że Maryśka ogląda książeczkę a telewizor gra.
"A zjesz może chipsa?"- wyszeptałam
"Noooooooo!" - wrzasnęła radośnie Maryśka i przygnała do kuchni.
Tak to właśnie się dowiedziałam, że sklonowałam małego Spitfajerka!
poniedziałek, 11 października 2004, mattkapolka

Polecane wpisy

Komentarze
2004/10/11 08:45:36
He, he, he, he, he.
Mattko, ratuj! Mnie pomyslowy Dobromir nie puka dzis, a na gwalt do 14 musze wymyslic, gdzie pojechac z gwozdzikiem po poludniu. Bo mu wczoraj (jak zwykle sie wladowalam) obiecalam, ze pojedziemy gdzies, gdzie jeszcze nigdy nie byl, gdzie jest wspaniale i bedzie to Wielka Niespodzianka...
-
2004/10/11 08:55:12
Patrza na mnie w pracy jak na glupia kiedy tak sobie brechtam pod nochalem.. :)
-
2004/10/11 09:14:55
o Holly, Ty pewnie jesteś w Warszawie? Rety, nie wiem, jakich emocji oczekuje gwoździk? Symulator lotów? Planetarium? Nie wiem, co robią chłopcy!!! Nic z tego...nie wymyślę...A może jest jakiś wygięty taki tor do skakania na deskorolce i można toto pozyczyć?
-
Gość: Trelek, *.chello.pl
2006/06/12 11:51:44
noo ja tu sie hihram a mąż zazdrosnie odgania mnie od monitora:D