Blog > Komentarze do wpisu
Atak Bladych Twarzy
Matka parę dni temu siedziała wieczorem z Potworami w domu. To jest czynność, którą Matka zawsze wykonuje wieczorem i nie może nic, ale to kompletnie nic dodatkowo zrobić, bo Potwory pojawiają się, jak duchy i przeszkadzają.
Akurat w tym momencie wieszają się na drzwiczkach nagrzanego piekarnika, muszą, ale to koniecznie muszą jeździć samochodzikami po płycie, na której smażą się kotlety i tak dalej.
Matka przeczeka jeszcze te dwa, trzy lata i wtedy wieczorami coś robić będzie.
Ale Matka jak zwykle nie o tym miała pisać.
Wróci więc do typowego wieczoru, kiedy siedziała z Potworami przy stole. Maryśka "czytała" książeczki, gotowała wirtualna wodę, z której przyrządzała Matce równie wirtualne kawki i herbatki.
Po pewnym czasie Janeczka przeniosła się na górę do swojego pokoju a Potworek tego nie zauważył, dzięki czemu Matka miała chwilę ciszy bez darcia piór.
I wtedy stała się rzecz nieoczekiwana, bo zadzwonił dzwonek do drzwi.
Za drzwiami stali znajomi - Matka niezmiernie się ucieszyła z ich wizyty.
Znajomi zadali parę kurtuazyjnych pytań w stylu:
"A co tam słychać? A co robisz? A czy na pewno wszystko w porządku? A zdrowa jesteś?" . I jeszcze parę innych, zaczynających się na "a", na które zwykle nie zwraca się uwagi i odpowiada byle co.
Znajomi siedli, wypili kawę, herbatę, podjedli ciasteczek, pogadali. Zapytali znów, czy aby wszystko w porządku.
Matka zaniepokoiła się, czy ktoś nie rozpuścił jakiejś plotki o jej rzekomej chorobie, albo jakowychś kłopotach. Nie, nie rozpuścił. Oni tylko tak się pytają, bo to różnie bywa.
Matka zrobiła kolejną kawkę, Potworek przyniósł parę wirtualnych napojów, goście zadowoleni wypili i dalej przyjemnie gawędzili z Matką.
Po godzinie, może półtorej pojawił się MiaUżon, również bardzo ucieszony z gościowej niespodzianki.
Wszedł, spojrzał na gości, potem na Matkę, wywalił oczy i spytał grzecznie:
"A TY, KURCZĘ, CO???!"
Matka tez wywaliła gały.
"Co - co?" - zapytała
"No nie wiem sam - co? Atak bladych twarzy?" - dalej bredził MiaUżon.
"Że jak?!" - Matka się wkurzyła
"No zobacz tylko na siebie!"
Matka spojrzała, ale nic nie zauważyła. Pomacała nieśmiało głowę.
A tam indiański pióropusz Janeczki...
czwartek, 27 stycznia 2005, mattkapolka

Polecane wpisy

Komentarze
2005/01/27 11:50:30
Yeah! W końcu pani domu, nie? Trzeba się jakoś wyróżnić ;)))
-
2005/01/27 11:54:34
:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD))))))))))))))))) hough!!!! :)No Matka pobiłaś dziś Potworki
-
2005/01/27 11:56:07
:)))))))
-
2005/01/27 12:00:37
Barwy wojenne na twarzy wylowane też miałaś? :-))
-
Gość: kalitka&Martusia, *.devs.futuro.pl
2005/01/27 12:01:36
Dobre :DDDDDDDD
-
2005/01/27 12:05:56
a co z totemami w takim razie ??
:))
-
2005/01/27 12:06:53
Kasiu, nie, na szczęście nie... Cieszę się, że to znajomi byli a nie klient od obrazu...:-DD
-
2005/01/27 12:21:38
dobre, naprawdę dobre
-
2005/01/27 12:51:02
hi hi- kłaniam sie w pas Bladej Twarzy :))
-
2005/01/27 13:24:14
rewelacja!
-
Gość: kaja crazy-house.blog, *.internetdsl.tpnet.pl
2005/01/27 14:12:16
REWELACJA :DDDDDDDDDDDDD
-
2005/01/27 15:19:55
hihihi:)))
u mnie w domciu było coś podobnego: wymalowałyśmy się z mamą i siostrą w Indianki, zbliża się godzina powrotu tatki z pracy, dzwonek do drzwi, więc my w trójkę z odpowiednim okrzykiem otwieramy...a tu - przerażona sąsiadka :))))
-
2005/01/27 20:41:16
zdarza mi się otwierać drzwi z nożem lub tłuczkiem w ręku, ale pióropusz? świetny pomysł :-D hahaha, tylko chyba muszę poczekać na wnuki ;-)
-
2005/01/27 22:12:44
dobrze, ze cie nie oskalpowaly..
-
2005/01/27 22:47:20
ło mattko!!!!!to mnie z nóg zwaliłaś!!!!!!!! :-D
-
2005/01/30 00:01:08
Dos-sko-na-łe!!!