Blog > Komentarze do wpisu
Lata lepiej niż Wrona

Matka ma wiadomość, którą na bank trzeba wpisać do księgi rekordów: była w kinie!
Powiecie - ale nius! Ranyyyyy!
No nius, nius! Matka w ostatnim dwudziestoleciu była w kinie 3 razy (słownie: trzy). 
Na "Panu Tadeuszu".
Na "Katyniu" - tylko dlatego, że kolega wychowawca nie mógł i Matka poszła w godzinach pracy z tak zwanej łapanki.
Na "Sali samobójców" - no, to było coś, przeżycie nad wyraz, tym bardziej, że o 21.40.
- Nie ma normalnych seansów? - spytała Matka w kasie. - Takich NIE o północy?
- Phy! - prychnęła panienka. - Jak się chodzi na film kiedy przestają go grać, to trzeba go oglądać w nocy.
Matka zaczęła schodzić śmiertelnie już na reklamach. Dawało jej po uszach tak, że zatkała je sobie chusteczkami do nosa. Oczu się nie dało, bo kłaczki wlazłyby Matce w soczewki, co w istotny sposób podniosłoby cenę biletu. Matka czuła się jakby oglądała western w wersji panoramicznej w pierwszym rzędzie. Strzelała oczami z lewej na prawą i nie nadążała.
- To kino to się jakoś zmieniło. - stwierdziła. - I nie wiem czy zdzierżę na filmie.
Szczęśliwie puścili go lekko wolniej i ciszej, poza rodziną Matki na sali nie było żywego ducha, więc można się było trzymać dowolnych oparć foteli, żeby nie zasnąć. Tak, tak, Matka osiągnęła ten etap w życiu, kiedy o godzinie 22.00 zasypia sie niezależnie od tego, czy na ekranie są samobójcy, czy Godzilla zjada Predatora w 3D.
Na czym w takim razie teraz była Matka?
Na zastępstwie.
Że jak?
A tak.
Bo Matka nie chadza do kina z Potworami. Ma dosyć wszelkich filmów dla dzieci w telewizorni.
Nie powie. Obejrzała nawet parę. Dobrych. Jakieś Epoki Lodowcowe czy Madagaskary.
Ale nie pójdzie do kina pełnego fruwającego popcornu i siorbiących colę przedszkolaków, żeby gnieść się z kapotą na kolanach na Witchach, Winxach czy innych szpiegach. Małych. W życiuniu!
MiaUżon chadzał, ale jak zobaczył, że Potwory po ciemku się raczej nie mordują, to zostawia towarzystwo i wraca okrutnie uszczęśliwiony do domu. Jest taniej dla wszystkich, dla rozumu zwłaszcza.
Niestety MiaUzon ma pooperacyjną nóżkę. Oznacza to, że ona po dwóch miesiącach nadaje się co prawda na pójście na jakiś meczyk, ale w żadnym wypadku do kina!
I Matka chcąc nie chcąc udała sie do kina, bo po pierwsze  nie wierzyła w miłość Potworów w świetle projektora, a po drugie położyła łapę na funduszach - no trafia ją, kiedy drugie tyle, albo lepiej kosztuje zgniły popcorn czy jakieś "naczosy".
- Jak ty sobie wyobrażasz, że ja wytrzymam TYLE godzin bez jedzenia???" - załkał Potworek. - Głodzisz mnie!!!
Matka od dawna puszcza bajki o głodzeniu dzieci, bo jak rany, jej zarobków nie starcza na to wszystko co one jedzą.
- Jak ja wytrzymam, to ty też! - Machnęła ręka koło ucha, wydrukowała internetowy  bilet i pojechały.
- I pani mnie na TO wpuści? - podała panience na bramce kartke A4.
Ta pobiegła skonsultować się do lali od popcornu. Matka do tej pory żyła w przeświadczeniu, że nie bardziej analogowego człowieka od niej, ale zmieniła zdanie. Jeden jest.
- A pani się nazywa? - Panienkę przydmuchało z powrotem niczym bohaterów "Kołysanki" Machulskiego.
Matka z godnością i niejakim zdziwieniem wyrecytowała swoje oba nazwiska i szybko się okazało, że nie chodzi ani o pierwsze, ani o drugie. No dobra, w końcu się dogadały.
- Tu są okulary. - Panienka wręczyła trzy pary bryli i Matka ruszyła z Potworami w kierunku sali. To znaczy Matka stanowiła peleton, bo Potwory były w salach obcykane, a Matka zdecydowanie nie.
W kinie nie było nikogo.
- Rany, jak to nie zbankrutuje? - Podrapała się w głowę Matka. No fakt, koło północka mogli być sami na sali, ale o trzynastej w sobotę? Dzień po premierze???
Po pięciu minutach reklam ulga! Do oglądających Potworów dołączyły cztery osoby, więc na sali (dodajmy, że dużej!) szalało całe siedem osób.
Matka już  napisała na czym była? Bo w ogóle by nie było sprawy, gdyby  nie ten film.
Film, który zostaje głęboko w człowieku. Nie, Matka nie zwariowała. Film dla dzieci może zrobić wrażenie, choć nie było tam ani jednej śmiesznej rzeczy. Ba, Potwór smarkał w chusteczki ile wlazło! Potwór! Czternastoletnia, wyszczekana do bólu panienka, wywracająca na każdym kroku oczami!
Mało tego - Potworek zapomniał, że umrze z głodu!
Co tam umrze. Potwory zapomniały, że należy się obowi,ązkowo dźgać łokciami, żeby Matkę trafił jasny  szlag!
A Matka nieco oszołomiona okularkami do 3D, bo co jak co, ale oczka po półgodzinie jednak ją bolały z lekka zwróciłą uwagę, że nikt nic nie mówi. Film jest niemy! Jak Bolek i Lolek z najlepszych czasów!
A jedyną ścieżką dźwiękową byłą muzyka Chopina...
Niemożliwe? A jednak! Początek filmu był tak poruszający, że ucichło chrupanie kukurydzy kilka rzędów przed Matką. I było wiadomo, że to zupełnie coś innego. A potem już można było oglądać wszystko. I słuchać, bo pojawiły się dialogi razem z "normalnymi" aktorami.
Efekty specjalne - momentami niesamowite, a Matka przyzna, że i złośliwa, i wybredna jest.
Ale co tam efekty - nastrój, nastrój nie do uwierzenia. I to, że można opowiedzieć o Chopinie tak, żeby zainteresować, wzruszyć i nie znudzić.
Na tym filmie człowiek może się nie śmieje. Co z tego?  Z tego filmu człowiek wychodzi i cały czas myśli.
Matka nie wie, czy film się przebije. Jeśli bedzie sam, to będzie mu trudno. Matka ma nadzieję, że pusta sala była tylko w Matki nieszczęsnej Metropolii vel Pipidówie.
Ale kurczę pieczone ten film jest fantastycznym kandydatem do Oskara - za to, że jest INNY. Inny, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Bo  nie dostarcza strawionej papki, nie zapomina się go po pięciu minutach, bo nie wyrzuca się nie niego pieniędzy.
I dlatego, że nie wypada jeść na nim popcornu...
Idźcie na "Latającą maszynę". Z dziećmi albo bez.
Wypada i trzeba.
Nasi to zrobili - cholera, psiakrew, wyszło im świetnie!


To mówi Matka, którą rzadko coś porusza.

poniedziałek, 07 listopada 2011, mattkapolka

Polecane wpisy

Komentarze
2011/11/09 11:22:21
A cocntrario: film.gazeta.pl/film/1,22535,10579288,Latajaca_maszyna_3D___.html :)
-
mattkapolka
2011/11/09 18:23:34
Uuuuuu, no przeczytałam i zamarłam! Miażdżąca opinia, nie wiem czy nie przesadzona, choc każdy ma prawo przecież do własnej. Z części nieanimowanej najsłabszą stroną jest niestety aktorka, która gra mamę i fatalny wg mnie dubbing Dereszowskiej.
-
lila-a
2011/11/17 23:01:08
Ciekawa opinia, bardzo ciekawa :)))) Milo sie czyta
-
ester-ester
2011/11/18 00:50:23
A mnie o wiele bardziej przekonuje, że Potwory nie przeżuwały popcornu, niż małostkowa recenzja z gazety. Dlatego jeśli tylko będę miała okazję, obejrzę ;) Pozdrawiam!
-
2011/11/20 16:31:52
widziałam ten film w lipcu, na pokazie testowym. nie sądzę, żeby dużo byli w stanie zmienić przez tych kilka miesięcy(choć między całą masą dziwnych pytań w ankiecie
PO filmie pytali m. in. które sceny wyrzucić), więc myślę, że widziałyśmy to samo. nie jestem entuzjastką animacji. ani chopina (sorry, nie wiem, czy wypada się przyznać...) ale byłam zachwycona pierwszą częścią filmu, animowaną. płakałam, aż kapało mi do butów. no serio, wzruszyłam się. nie miałam natomiast siły na cześć drugą i właściwie to chciałam wyjść, ale nie wypadało....
ale podsumowując - piękny film, idźcie z dziećmi i rodzicami :). dzieciom, które były z nami (10-12) lat bardzo się podobało, choć na co dzień preferują barbie czy też hajskulmjuzikal czy tam coś.
pozdrawiam, mattko.
-
zelkozercy
2011/11/25 12:25:37
Filmy oglądam, tak, często, różne, mniej więcej do 15 minuty. Blogi czytam, często, różne, mniej więcej do 12 linijki... Na film, o którym piszesz wysłałam STARSZEGO z tatą, Twój wpis DOCZYTAŁAM DO KOŃCA! Rewelacja! Pozdrawiam.
-
bajki_dla_dzieci
2012/04/02 20:03:17
Zapraszam na Bajki Disneya