Blog > Komentarze do wpisu
Matkę prać!

Matka zakończyła wakacje i stwierdziła, że mimo urlopu tak, jakby ich w ogóle nie było. Podejrzewa, że jest to skutek prezentu formatu A4, jaki dostała pod koniec maja, a który nazywa się wypowiedzeniem z roboty. Niby ją to niezupełnie obeszło, ale zdaje się, że Matki podświadomość okazała się całkiem innego zdania.
Trudno się mówi, ale Matka nie zrobiła nawet tego w wakacje, co bardzo lubiła - nie pomalowała w domu ani centymetra. A chciała odświeżyć kominek i szafki kuchenne. Za każdym razem jednak stawała tyłem do wymienionego urządzenia grzewczego i liczyła drzwiczki. A potem nieustannie wychodziło jej dwadzieścia sztuk i stwierdzałą, że chrzani. Pomalować, zabejcować - mogłaby, ale zdzierać czarne z forniru - w żadnym wypadku.
Poprzestała więc na zrobieniu porządku w szafie, co wydaje się być banałem, gdyby nie to, że rzeczy z tylnej części półek (świetnie się wrzuca coś za stos poukladanych podkoszulek - problem natychmiast znika z pola widzenia) nie rozpoznaly Matki, bowiem nie widziały jej kilka lat. Tak od dwóch do ośmiu, z naciskiem na osiem. nawet kurzu tam nie było, bo do osiadania wyżej wymienionego potrzebny jest kawałek nieużywanej półki, a tego w Matki szafie nigdy nie ma.

A potem poprała to i owo i zaraz sobie przypomniała historię z proszkiem do prania, o której nie pisała. Bo proszku kupiła jakis kosmiczny wór. Jeden do białego, drugi do koloru, razem chyba z piętnaście kilo, ale warto było. Matka wpadła na taka promocję wszedłszy przypadkiem do rzadko odwiedzanego hipermarketu. Rzadko, bo raz, że nie po drodze, a dwa - strasznie tam ciasno i Matka nie lubi lawirować wielkim wózkiem między kotłującymi sie ludźmi. Tym razem wpadła na chwilę, było parę minut przed południem, miałą tylko chwycić chleb i dać dyla. Nawet nie wzięła koszyka.  Czas był jakiś zimowy czy wczesnowiosenny.
Matka spuściwszy głowę ruszyła galopkiem w strone pieczywa, kiedy usłyszała ogłoszenie, że przez godzinę będzie superpromocja proszku do prania - nie tylko za pół ceny, ale jeszcze bon dodają za dyszkę do każdej paczki, więc już w ogóle wychodzi darmocha. Matka wiedząc, że w pobliżu jest MiaUżon z Potworami postanowiła wykorzystać okazję, bo akurat proszku pilnie potrzebowała.

Podniosła lekko klapy, a Matka przez hipermarkety przemyka chyłkiem z powodu uczniów czających się za każdym rogiem i zlokalizowała wielką pryzmę proszku, oświetloną jak Pałac Kultury. Trochę ja to zdziwiło, ale co tam - jak promocja, to ma byc z fasonem. Przyspieszyła więc i nagle: BUM! Wyrżnęła z calej siły w kowbojki z łańcuchami. 
Pomyślala od razu, że moda na takie obuwie przebrzmiała w tej czesci świata jakieś dwadzieścia lat temu, wrzuciła wsteczny, podniosła jeszcze wyżej klapy i ze zdumieniem zobaczyla, że kowbojki zakończone są nogami, oraz całą resztą. Reszta zaś miała grubą, srebrną bransoletę na ręce, opalone przestrzenie międzypalcowe na okrągło i ciemnobrązowe, kontrastujące z pogodą za oknem, oblicze z doklejonym amerykańskim uśmiechem.
- O, bardzo przepraszam - Ukorzyła się Matka.
Uśmiech nie zmienił się, a oczy popatrzyły na przestrzał, ot tak, przez Matkę. Ta pomyślała sobie, że może dosyć już uprzejmości, ale w duszy zakiełkowało jej, że gdzieś właściciela kowbojek już widziała i wyglądał znacznie lepiej.
Nieważne.
Trzeba było szybko załatwić sprawę z proszkiem, więc Matka wrzuciła drugi bieg. Dopadła do pryzmy worów i zorientowała się, że ma do czynienia z proszkiem delikatnym, który w konfrontacji ze skarpetami "poszkolnymi" Potworów nie ma żadnych szans. Matka musiała kupić zwykły do kolorów i zwykły do białego, po prostu.
Obeszła szybko stos i dojrzała te właściwe, niestety na spodzie. Na domiar złego naród się zakotłował i podejrzanie zgromadził wokół detergentu, choć dziwnym było to, że stal do niego tyłem. Matka kucnęła, wsadziła rękę między czyimis nogami i szarpnęła ostrożnie za rączkę torby.
Akurat! Jak tu wyciągnąć proszek, jak na nim leży półtorej tony innego?
Matka zaparła się i jeszcze raz szarpnęła. Proszek przesunął się kilka centymetrów, akurat tyle, żeby ujrzeć tak zwane łatwe zamknięcie. Znaczy się Matka zostanie zaraz z górną częścia wora w ręce, a proszek wysypie się na gościa z rozstawionymi nogami. Niedoczekanie. Matka wsadziła drugą rękę między nogi klienta i pociągnęła za boczki torby. Już, już jej prawie wychodziło, kiedy ryknęły mikrofony i rozbłysły światła.
Matka leżała wśród tłumku, który otaczał małą scenkę. Na estradę wskoczyły opalone kowbojki i wyszczerzyły się jeszcze bardziej.
- Mam dla państwa wspaniałe nagrody! Wystarczy prawidłowo odpowiedzieć na pytanie! - I kowbojki spojrzały znacząco na pomarańczowe torby stojące w przykładnym szeregu.
Matka doszła do wniosku, że się katapultuje, owszem, ale jednak bez proszku nie wyjdzie. Teraz to już była sprawa honoru.
- Ile prań można zrobić z tego oto opakowania proszku? - Kowbojki wykonały rwanie torby ze stosu.
Wśród tłumu zapadła cisza.
- No bardzo proszę! - Opalony pokazał migdałki w uśmiechu. Matka pomyślała sobie, że na pewno nie jest szczęśliwy, za to dobrze opłacany. I oczywiście rozpoznała wreszcie faceta. Ma zbyt charakterystyczny głos.
- Trzydzieści! - rzuciła blondyna w pierwszym rzędzie.
- Oj, nie! - Pokręciły głową kowbojki. - Znacznie więcej!
- Pięćdziesiąt osiem - zachrypiał emeryt na końcu.
- Jeszcze za mało! - Pokiwał mikrofonem opalony.
Matka tymczasem wolno, ale metodycznie ciągnęła proszek za boczki. Na tyle długo, żeby przeczytać napis na samej górze: 75 prań.
Widzowie bezskutecznie strzelali. Matce to było na rękę, bo nikt nie zwracał na nią uwagi!
I wreszcie wydostała się na czworakach z tłumu ciągnąc za sobą ogromną torbę proszku. Wyprostowała się, otrzepała, no i nie byłaby sobą, żeby w swej durności nie burknąć na odchodne:
- Siedemdziesiąt pięć!
Po czym wrzuciła bieg czwarty i pognała do kasy, bo przecież MiaUżon nie miał pojęcia co się z nią dzieje.
I wtedy nastąpił kataklizm. 
- Proszę pani, proszę pani! - Usłyszała głuchy tupot i pobrzękiwanie lańcuchów. - Ależ proszę nas nie opuszczać!
I kowbojki ze zgrzytem zagrodziły Matce drogę.
- Powiedziała pani: siedemdziesiąt pięć. Skąd pani to wie? - I tu opalony podetknął Matce mikrofon. Bezprzewodowa cholera była, Matka nie miałą szans. Kowbojki ewidentnie nadużywały siłowni.
- Przeczytałam. - Mruknęła Matka. W końcu czytane się nie liczy, no nie?
- No i to chodziło! - Rozpromienił się opalony i wyciągnął zza pleców rękę z pomarańczową torbą. - Nagroda dla pani!
A potem Matka pobiła rekord na sto jardów i dopadła do kasy, w której nieświadom niczego MiaUżon wybierał z Potworkiem gumę do żucia.
- Wróć tam, weź mi jeszcze wór proszku do białego i spadamy, bo jak mnie ktoś z uczniów zobaczy, to będę miała przechlapane przez kolejne trzy lata! - Zarządziła Matka, a MiaUżon poszedł posłusznie jak ta lala. Matka musiała wyglądać na mocno wzburzoną.
- Ajajaj! - Ucieszył się Potworek, który grzebał zawzięcie w pomarańczowej torbie - Jaki masz tu ładny proszek do prania w pudełku! I płyn do płukania, taki złoty! I próbek tyle! I składany kosz na bieliznę!
No faktycznie, Matka wyszła obdarowana jak nie wiem co.
I zupełnie nie wie dlaczego przy każdym praniu przypominają jej się kowbojki i brzęczące łańcuchy...

środa, 31 sierpnia 2011, mattkapolka

Polecane wpisy

Komentarze
2011/09/01 07:51:00
w ogóle mnie nie dziwi, że zostałaś obdarowana po raz kolejny takimi prezentami, należy Ci się, mattko! między innymi za mój uśmiech od rana (po przeczytaniu notki) w tak nerwowym dla mych latorośli dniu ;)
mam nadzieję, że wypowiedzenie za bardzo Cię nie zmartwiło, ale dodało skrzydeł - co przy wzmiance o AZJI wydaje się być uzasadnionym wnioskiem!!!
czekam na relację z pracowitych wakacji!pozdrowienia!
-
2011/09/01 11:50:52
witaj, Mattko:) sie doczekalam nareszcie, choc czuje niedosyt... mialam cicha nadzieje na jakies egzotyczne rewelacje, a tu o proszku do prania;P
-
2011/09/01 11:55:29
No :) W koncu :) Ale cały czas za mało !!!!
-
2011/09/02 23:01:01
Witaj po wakacjach:))) ja też czekam niecierpliwie na relacje z wojaży:)
-
2011/09/04 21:34:46
no nareszcie :)
-
poradnikrodzica
2011/10/02 21:09:15
świetny blog, duży plus.
zapraszam także na moją stronę WWW o dzieciach poradnikrodzica.get3.eu
a także w dowód uznania daję klik w sponsora :)
Pozdrawiam, Alicja
-
2011/10/05 19:51:24
Że tak się wyrażę: E????