Blog > Komentarze do wpisu
Zupa czosnkowa


Matka zebrała się w końcu i doda przepis na jedną z najprostszych i najtańszych zup, popularną u naszych południowych sąssiadów Czechów i Słowaków. Idealna nie tylko na Wielki Tydzień, choć w Wielki Piątek może okazać się strzałem w dziesiątkę.
Rodzina Matki nie zamawia nic innego w słowackich knajpach na pierwsze danie, ba, wychodzi, jeżeli w menu nie ma tej właśnie zupy. Mało tego - z wiadomych względów wszyscy znajomi zmuszani są do jej jedzenia po czym zgodnie twierdzą, że od nikogo czosnku nie czuć! Prawda jest taka, że na drugi dzień funkcjonuje się całkiem normalnie i nie jest się na pewno wampiroodpornym. Tego samego dnia też nie jest najgorzej. Zupa jest idealna na wszelkie imprezy, najczęściej wzbudza zdziwienie, bo nie jest u nas specjalnie popularna. Jeżeli ktoś oczekuje gęstego kremu - niech zmyka :-). Zupa czosnkowa jest cieniutka, cały dowcip polega więc na odpowiednich dodatkach, które zmieniają tę postać rzeczy. Przepis Matka dostała od miłej kelnerki z Restauracji Zamkowej w Kieżmarku.

Składniki (na 2,5 litra zupy):

  • duży pęczek włoszczyzny (bez kapusty), może być nawet półtora
  • dwie cebule, najlepiej przekrojone na pół i opalone nad gazem - nadadzą ładnego koloru zupie. Ja daję nieopalone, więc właściciele blatów ceramicznych mogą się poczuć uspokojeni.
  • główka czosnku (najlepiej polskiego, choć wiadomo, że czasem o niego trudno, wszędzie zalewa nas chiński z marnym najczęściej aromatem)
  • 3 liście laurowe
  • 7-8 ziaren ziela angielskiego i tyle samo pieprzu
  • po jednym, surowym  żółtku na każdą miseczkę zupy
  • czubata łyżka startego, żółtego sera na każdą miseczkę zupy
  • grzanki z bułki wrocławskiej lub gotowy groszek ptysiowy (ja kupuję w Lidlu - niedrogi i długo nie namięka w zupie)
  • sól
  • uwaga - tylko wtedy, kiedy włoszczyzna okaże się niearomatyczna, na przykład na przedwiośniu - kostka warzywna, maksymalnie dwie. Prawda jest taka, że kostki to nic dobrego, uczulają jak smoki i jak się da - nie używamy!

Sposób przygotowania:

Obraną włoszczyznę zalewamy zimną wodą - ma nam oddać do garnka wszystko, co najlepsze. Dorzucamy przyprawy (soli tylko odrobinkę, góra pół łyżeczki), przekrojone na pół cebule i pół główki czosnku (również obranej i podzielonej na ząbki. Można je przekroić na pół). Po zagotowaniu zmniejszamy ogień, żeby zupa ledwo pyrkała i trzymamy ją tak godzinę. Po tym czasie wyciągamy włoszczyznę (marchewkę, seler i pietruszkę zostawiamy sobie na sałatkę jarzynową), cebulę i czosnek, zostawiając tylko przyprawy. Przez praskę przeciskamy pozostałe ząbki czosnku, dodajemy do zupy, gotujemy jeszcze chwilkę i na koniec wrzucamy łyżkę masła do smaku. Jeżeli nie da się bez tego obejść - dodajemy maksymalnie dwie kostki warzywne, ale Matka  zawsze odradza. Nie po to się gotuje w domu, żeby truć się chemią!
Teraz przygotowujemy miseczki - do każdej wbijamy jedno żółtko i wrzucamy kopiastą łyżkę drobno startego żółtego sera. Gatunek sera jest ważny - powinien się ładnie rozpuścić podbarwiając zupę na lekki kremowy kolor. Nie podam tu żadnej nazwy, bo prawda jest taka, że ten sam ser z jednej partii się rozpuści, z innej będzie się ciągnął. Nieustanna loteria :-)
Czy można zrezygnować z żółtka? No niby można, ale smak jest z nim zdecydowanie lepszy, poza tym żółtko ścina się w drobne wiórki, które krążą sobie po zupie razem z serem. Za to z białek, które zostaną można machnąć najszybszy keks świata (zaraz będzie - Matko, daj przepis! :-))
Nalewamy zupę, musi być bardzo, bardzo gorąca, żeby rozpuściła ser. Podajemy natychmiast stawiając na stół miskę z grzankami. Polecam robienie grzanek na patelni, takie z użyciem tłuszczu po prostu wolniej nasiąkają zupą. Można dodatkowo bułkę przed pokrojeniem posmarować przeciętym ząbkiem czosnku. Matka najczęściej stawia groszek ptysiowy, ale co grzanki, to grzanki, każdy wie. Słowacy czasem podają do tej zupy całe kromki bułki obsmażone na patelni i obok ząbek czosnku. Na pytanie skierowane do kelnerki co mamy z tym zrobić odpowiedziała: "se posmarujte", co uczyniliśmy.
Odpierając ataki, że łyżka masła do zupy - Matka zawsze daje łyżkę masła, bo to daje ładny zapach i smak.  Że nie na wywarze z mięsa - to jest bulion warzywny, nikt w oryginale nie zrobi tego na mięsie czy tfu, tfu - gnacie, bo wyjdzie nie wiadomo co.
Że grzanki smażone na tłuszczu? Groszek ptysiowy nie ma go mniej. Matka nigdy nie oczekuje od zupy, że będzie dietetyczna. Z tego powodu używa śmietany, a nie jogurtu "zamiast". Tak w ogóle. Zaoszczędzi parę kalorii i zje wyrób zupopodobny? To już w ogóle woli nie jeść...
Wodę wypije - bez kalorii będzie.
A tymczasem przyjemności życzy wszystkim czosnkożercom!

wtorek, 30 marca 2010, mattkapolka

Polecane wpisy

Komentarze
2010/03/30 22:12:39
Matka na prezydenta!

Zgadzam siez wszystkim, co Matka pisze i zupę wypróbuję :)

A ten keks to jak zrobic? ;)
-
2010/03/30 23:08:59
Dzięki Ci, o boska, już się nie mogłam doczekać i podejrzewałam, że Matka niesłowną jest. No jak mogłam w ogóle tak pomyśleć. Dzięki za przepis!
-
2010/03/31 09:32:37
Uwielbiam zupę czosnkową!
-
2010/03/31 09:49:34
ja jeszcze z jednym pytaniem. czy tę zupe mozna zrobic dzień przed podaniem, czy raczej wtedy czosnek straci power? mam mieć gosci i nie chciałabym stac przy garach, gdy przyjadą :)
-
Gość: wysoka, *.zep.com.pl
2010/03/31 10:01:34
aż mi ślina pociekła, gdyby nie to że jestem w pracy już bym stała przy garach ;o) mąż będzie przeszczęśliwy czosnek to jego ulubione warzywo
-
mattkapolka
2010/03/31 15:42:06
No to się cieszę, że dogodziłam z przepisem :-)
Ange - jasne, że można robić dzień wcześniej, zadnego poweru nie straci, a wręcz lepiej się przegryzie. A kaks wrzucę kiedyś, żeby się blog kulinarny nie zrobił :-))
-
Gość: nielot, *.chello.pl
2010/03/31 20:48:19
Myślę, że posiadacze blatów ceramicznych mogą chyba cebulę zrumienić na beztłuszczowej patelni. Ja tak robię do rosołu, choć mam gaz. ;-/ A przepis na pewno wykorzystam.
-
2010/04/01 18:10:26
zamiast kostki rosołowej często wystarcza "przyprawa lubczykowa do rosołu", kupuję ją w torebeczkach (po warszawsku; po krakowsku: woreczkach) w sklepach ze zdrową żywnością. Same warzywa i ziółka, żadnego glutaminianu i innych takich. Polecam. A za przepis bardzo dziękuję, po Świętach będzie jak znalazł.
-
Gość: oslun, *.infinity.net.pl
2010/04/01 22:13:35
Cudo nie zupa!
Ja, właścicielka kuchni z blatem ceramicznym informuję: do rosołu podrumieniam cebulę bezpośrednio na palniku i NIC - nawet nie jestem "trochę bledsza" ani "bardziej milcząca".
A na Wielki Piątek Słowacy jedzą szoszowicową polewkę - czyli postną zupę z soczewicy - PYCHA.
Matko Polko, życzę Ci Świąt pełnych pokoju wytchnienia, a sobie częstszych wpisów blogowych, bo tęsknię, Ewa
-
Gość: art22, *.devs.futuro.pl
2010/04/02 09:17:48
przepis juz sprawdzony - swietna zupa ;) jak ktos lubi czosnek ;) a jak nie lubi to powinien polubic ;)
-
Gość: barqul, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/04/08 22:39:08
Fajny przepis, też zawsze zamawiamy tę zupę na Słowacji.Ale ja o czym innym- zaglądałam w tym roku do różnych przepisów na żur, na ten tutaj też.Otóż, Mattko- piszesz tam, że dodajesz łyżkę masła do smaku.A teraz się tego wypierasz?Jak to???! :)
-
mattkapolka
2010/04/09 10:37:55
Barqul, dzieki za czujność, racja po Twojej stronie! I zaraz przeedytuję ten wpis, bo dodaję do żurku też! Zwłaszcza jak jest zbyt kwaśny. Czemu ja tak napisałam - nie wiem, ale sama bym tego nie zauważyła, jeszcze raz dzięki! :-)
-
2011/01/18 19:03:19
Czosnek dodaję na samym końcu, jak już zdejmuję garnek z ognia, przykrywam i czekam 2 min aż naciągnie. Wtedy ma najmocniejszy smak i aromat.
Cebulka natomiast, do rosołu lub innych wywarów warzywnych, najlepsza jest taka pieczona na fajerce z kuchni węglowej (taką robiła moja babcia). Ja nie posiadam kuchni węglowej, tylko gazową, ale mam taką malutką fajerkę, którą kładę na najmniejszy palnik. Ustawiam gaz na malutki płomyczek. Cebulkę przypiekam w łupinkach, od czasu do czasu obracam. Obieram jak lekko przestygnie, przekrawam na pół i chlup do wywaru;-)
A co do grzanek. Żadne tam groszki ptysiowe i bułki wrocławskie!!! Najlepsze grzanki do zupy czosnkowej są z chleba żytniego i to czerstwego, takiego tygodniowego najlepiej, który kroję w grubą kostkę. Na dużej patelni rozgrzewam 2-3 łyżki dobrego oleju z plastrami czosnku i wrzucam kostki chleba. Zawsze robię ich trochę więcej, bo moi domownicy podjadają zanim podam na stół ;-))) Grzanki podaję w osobnej misce i każdy sypie sobie do zupy ile chce.
A chleb sama piekę. Wg mnie najlepsza strona na ten temat to : www.chleb.info.pl/
I jeszcze jedno, jeśli mogę prosić o pomoc bo nie mogę znaleźć wspomnianego przepisu na "ciasto drożdżowe łyżką merdane i wyrastające w lodówce". Będę ogromnie wdzięczna ;-)))
-
2011/01/18 19:14:42
Swoją drogą, też zawsze zamawiam czosnkową na słowacji ;-)))
Najlepszą jadłam w jakiejś dużej drewnianej karczmie po drodze na Rochacze;-)))
Pozdrawiam wszystkich wielbicieli czosnku;-)))
-
mattkapolka
2011/01/19 09:39:19
Grażynko, nie robiłam takiego ciasta, kiedyś piekła je moja teściowa, ale nawet nie poproszę o przepis, bo był to gniot nad gnioty. Widać miała gorszą wersję przepisu. Ja drożdżowe robię w maszynie do chleba - wyrasta wtedy obłędnie niezależnie od tego, co każę tej maszynie wymieszać :-)
Dzięki za cenne uwagi do zupy!
-
esteratracz
2012/08/23 17:10:50
CIEKAWY PRZEPIS (wklejam przyjacielską notkę), A OPTYMISTYCZNA ENERGIA DLA KOMÓREK NERWOWYCH NASZEGO MÓZGU. ODŻYWIANIE CZŁOWIEKA W XXI WIEKU: INFO (BIOLOGICZNA POMOC) *****

CHLEB RYŻOWY-IRL, JEST W CHWILI OBECNEJ NAJBARDZIEJ WARTOŚCIOWYM PRODUKTEM ŻYWIENIOWYM DLA CZŁOWIEKA NA PLANECIE ZIEMIA:
80% Energii (niskie węglowodany), antyotyłościowy (bardzo syci), antycukrzycowy (poziom cukru do 26% wzrostu). W całych swoich dziejach ludzkość (7 mld), nie stworzyła dotąd tak wartościowego i biologicznie wzorcowego produktu żywieniowego.

CHLEB RYŻOWY-IRL, MOŻNA PAKOWAĆ PRÓŻNIOWO:
Np. po 3 szt. jest on wówczas przydatny do spożycia przez ponad 1 rok. Energię biologiczną w ilości ok. 80% stanowią tzw. NISKIE WĘGLOWODANY, TJ. DO 26% WZROSTU. Na turystyczne wycieczki, trasy, dalekie wyjazdy czyli: logiczna, zdrowotna konieczność. Również akcje pomocy humanitarnej.

OKRUSZKI !! DLA DZIECI, DLA SPORTOWCÓW, CHORYCH (SZPITAL), OSÓB STARSZYCH (DODAJEMY DO WSZELKICH POSIŁKÓW):
Każdy chleb wg opracowań IRL KRAKÓW tj. upieczone mini chlebki, mielimy (mikser) uzyskując tzw. okruszki czyli produkt biologicznie wzorcowy w praktycznej do spożycia formie. Rozdrobniony chleb jest naturalnym źródłem energii dla człowieka i powinien stanowić podstawowy składnik każdego posiłku / 24h. Nasz organizm pozyskuje o 30% więcej energii, niż po spożyciu ugotowanego ryżu, co stanowi zwiększenie energetycznych możliwości życiowych dla wszystkich komórek, a w szczególności komórek nerwowych naszego mózgu. Układ immunologiczny otrzymuje dodatkową energię do walki z bakteriami, wirusami, także z komórkami nowotworowymi wzmacniając szanse obronne organizmu (dużo większa energia dla białych krwinek układu odpornościowego).

PRZEPIS, zamieszczony jest na stronie internetowej; *****
Skrót adresu strony w Internecie: INSTYTUTIRL
ADRES: www.instytutirl.com.pl/index6.php

7.TEMAT.
ENGLISH VERSION: www.instytutirl.com.pl/index9.php

Biologia, medycyna.