Blog > Komentarze do wpisu
Jechać do Bylegdzie

Matka znalazła wreszcie wczoraj w swojej nauczycielskiej przegródce kalendarz. Taki, w którym zapisuje się wszystkie stopnie i lekcje. Wydawnictwo jak zwykle miało poślizg, ale już jest dobrze. Matka bez tego kalendarza jak bez ręki - nic nie pamięta. Niczym wiewiór, co zakopuje orzechy pod krzakami.
A wrzesień zaczął jej się tak, że już chadza z wetkniętym piórem pawim, co łopocze na wietrze. 
Rano Potwory, potem muzeum, następnie robota w domu, potem zarejestrować Potwory do Poradni Wad Postawy, pojechać po nie, czyli Potwory i zawieźć im udupienia pod gabinet lekarski, wysłuchać jęczenia, że po co, na co i w ogóle - a Janeczki kręgosłup przecież ma urodę pokrętła.
A w tym czasie MiaUżon na zebraniu przedszkolno-zerówkowym.

-"Tylko mnie nie wciśnij do trójki klasowej!" - pogroziła Matka MiaUżonowi, wietrząc kłopoty, bo koleżanka jest w tym roku wychowawczynią Koteczka vel Potworka.

A jutro znów jakies atrakcje, ale Matka nie wie jakie, bo nie zajrzała jeszcze do kalendarza.
Zaś w wolnych chwilach Matki rower wozi MiaUżona na wycieczki. To było od poczatku do przewidzenia! Wspólne wycieczki kończą się po kwadransie, bo mamy wszędzie daleko i Potworek jednakowoż zdychający jest natychmiast . MiaUżon się wścieka, Matka wraca do domu i jest po sprawie. Za to bardzo chętnie sprawdza rower Matki jeżdżac wraz z Potworem - przecież samego Potworka zostawic w domu się nie da.

-"A dziś to JA jadę" - oświadczyła Matka ostatnio i pognała w kierunku wsi, w której nie była, z zamiarem przedostanie sie leśną żużlówką do kolejnje wsi i do domu.
Niestety - jak się jedzie rowerem to jest nieustanna górka! I jak już Matka podjechała, używając chaotycznie swoich 21 przerzutek do trzech czwartych góry, która się wypłaszczała, to okazało się, że to złudzenie optyczne i góa dopiero teraz się zaczyna. I Matka zsiadła sapiąc dziko i rozglądając się w poszukiwaniu orłów bielków, gdy tylko przejeżdżał jakiś samochód.
A potem pojechała dalej z przekonaniem, że gorzej być już nie może. I błąd! Bo miała być żużlówka! A był czarny piach, który jak tylko las się przerzedzał, przestawał być mokry i Matka wpadała po pas, robiąc rozpaczliwe zygzaki i waląc się po nogach wszelkimi wystającymi cześciami roweru, z których to rower składa się wyłącznie. A jak nawet udawało sie jej się pojechać, to prała się po plecach, gdyż do Matki odstraszacza na komary zleciała się cała populacja tychże owadów z bliższej i dalszej okolicy. każde pranie się po plecach kończyło się zygzakiem, nowym siniakiem i tarabanieniem roweru przez piach.
Czy Matka musi dodawać, że w środku tegoż lasu grzybów szukała połowa Matki uczniów?
Przygoda ta kazała Matce zweryfikować swoje możliwości i dojść do wniosku, że rower nie służy do prowadzenia go za kierownice i siodełko. Matka jest bowiem spoko kolarz szosowy nizinny i tak już zostanie - howgh!
Tylko co zrobić z tym górkami co to już w każdą stronę się rozpierzchły?

Hmm... 

czwartek, 04 września 2008, mattkapolka

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: kuka, *.red-83-45-169.dynamicip.rima-tde.net
2008/09/04 22:00:34
Mieszkasz w niecce jakiejs, zeby miec we wszystkie strony pod gore? W ktoras strone musi byc na dol! Chodzi o to, zeby wybrac kierunek, w ktorym bedziesz mozliwie dlugo zjezdzac, i dojechac tak daleko, zeby juz nie mozna bylo wrocic... Wowczas jestes usprawiedliwiona i lapiesz stopa, albo dzwonisz do domu po nadwornego kierowce.
-
darkpink
2008/09/04 22:21:05
onegdaj ciotka z nizin, przyjechawszy samochodzikiem do Hermiony w odwiedziny pytała, na kórym biegu ma jeździć po tych górkach. Hermiona nawet rowerów w sklepach nie ogląda.
-
gusla1
2008/09/04 22:23:44
Ach ta podstępna i okrutna geografia. :)
-
2008/09/04 22:29:53
Ach, na wypłaszczeniu mieszkam obok terenu pagórkowatego - po ednej stronie rzeki płasko, po drugiej wzgórza, tak śmiesznie.
Hermiono - za 2 tyg. i bez roweru, ciiiiii :-)
-
Gość: nijlen, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/04 23:39:17
gorki i pagorki to najlepiej jest objezdzac dookola, tak twierdze ja- kolarka nizninna z kondycja w watpliwym bardzo stanie ;)
-
2008/09/05 17:53:52
Matko! Jest takie cudo, jak pałąk, który zaczepiasz roweru swojemu do siodelka i ten pałąk idzie dalej i drugi jego koniec zaczepiony jest o przednie kolo roweru dizecka. Przednie kolo jest uniesione parenascie cm w gore, dziecko moze sobie krecic kierownica ip edalowac do woli - nie ucieknie. Tyle, ze to po rownym, bo chyba az tylu orłow bielikow w okolicy nie macie...:)
-
Gość: providence, 83.2.51.*
2008/09/05 18:14:22
mam nadzieję, że te niepodziewane możliwości, które miały się otworzyć - komentarz do poprzedniej notki - nie są za pagórkami wokół Ciebie, bo przecież... cholerka... przerzutek nie starczy... :)
ja też zdecydowanie nizinna jestem, choć leśna :)))
-
2008/09/05 23:16:18
Pagórki są, nie da się objechać, bo szosę puścili przez ich szczyt, a wokól siedzą orły bieliki i ostrzą zęby. A tak poważnie, to nie wiedziałam, że w naszym lesie jest 17 stanowisk orła bielika i podobno wracając znad rzeki z pełnymi brzuchami ryb niemal ocierają się o dachy. To kolega weterynarz mówił, więc wierzę. Ja je widziałam szybujące wysoko, ale zawsze mówię: e, myszołów pewnie leci.
Providence - mozliwości się otworzą, jak dobrze program prac napiszę, bo trzy obrazy do kons, mi się szykują i to fajne, że uch! Nazwiskami nie rzucę, bo google wredna jest, ale jedno mocno znane :-)
-
Gość: providence, 83.2.51.*
2008/09/06 12:38:21
O... Zuch Mattka! przesyłam ukłony, szacun ogólny i życzenia powodzenia!!
-
2008/09/10 07:09:21
Przeciez to dopiero poczatki, jak sie zzyjesz z rowerem to bedziesz smigac nawet po piaskach i gorach wszelakich !
-
artnow
2008/09/10 15:14:43
-
2008/09/10 20:11:08
no to trzymam kciuki za konserwy :D
-
hanula1950
2008/09/11 15:30:10
Ja tez tylko po nizinach na rowerku.
Pamiętam te nauczycielskie kalendarze. Kiedy ich nie było prowadziłam specjalny zeszyt. Bez tego żyć sie nie dało.
Całuski.
-
2008/09/16 15:09:14
a ja tak z innej beczki. domyślam się, że Matce rok szkolny pełną gębą się zaczął... Matka nic nie pisze...
czekam niecierpliwie.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/17 10:57:10
Przepraszam za spam dzięki za wypełnienie
ankieta.uselab.k100.pl
-
kruszyzna
2008/09/18 18:32:35
Rany, zazdroszczę tych okolicznych stanowisk orła bielika. Jak znam swojego małżona, siedziałby, niezważając na okoliczności przyrody, na jakimś drzewie i czatował z aparatem :)