free counters
Twoja wyszukiwarka
Blog > Komentarze do wpisu
Przepis na kwas z buraków (do wigilijnego barszczu)
...jaki się jada u Mattkipolki. Barszcz, nie kwas.
Obiecałam już chyba ze dwa lata temu, więc proszę bardzo: Jest to przepis na barszcz na własnym kwasie buraczanym, który trzeba przygotować około tygodnia przed Wigilią. Roboty z tym jest pięć minut. A sam barszczyk najlepiej ugotować dzień wcześniej, czyli 23 grudnia, żeby się dobrze przegryzł.
KWAS BURACZANY

Składniki:

ok.1kg buraków
kilka ząbków czosnku, najlepiej polskiego
kawałek korzenia chrzanu lub łyżeczka chrzanu ze słoika, byle bez śmietany
1 łyżeczka kminku
kawałek marchewki i selera
3 łyżeczki soli
szczypta cukru
pół kromki razowego chleba
Buraki obieramy i kroimy w plastry - wtedy lepiej się ułożą w słoju lub dzbanku. Wkładamy do dzbanka,na przykład takiego szklanego od parzenia herbaty dodajemy pozostałe składniki i zalewamy wszystko letnią, przegotowaną wodą (nie może być gorąca, ale też nie zimna). Na wierzchu układamy kawałek razowego chleba i staramy się, żeby raczej nic nie wystawało nad powierzchnię wody. Dzbanek przykrywamy lekko przykrywka lub gazą, ustawiamy w misce czy głębokim talerzu na wszelki wypadek gdyby coś chciało wylecieć i umieszczamy w ciepłym miejscu. Co jakiś czas zaglądamy, bo wystające składniki lubią spleśnieć, więc trzeba dbać, żeby były przykryte. W zależności od temperatury kwas zaczyna pracować następnego dnia, albo po dwóch dniach. Po jakichś czterech dniach można go spróbować, jeśli jest bardzo kwaśny, można go schować do lodówki, ale raczej powinien dotrwać na posterunku do dnia przed Wigilią. Im bardziej kwaśny, tym mniej będziemy musieli doprawiać barszcz cytryna czy kwaskiem cytrynowym.
Kwas ma przepiękny kolor, który uratuje najbardziej rozgotowany i brązowy wywar z buraków.
A przepis na sam barszcz niebawem, jest chwila czasu. Nastawiajcie póki co kwas, naprawdę warto!

To powiedziała Mattka oddalając się w podskokach w celu obrania buraków, której to czynności nie lubi, ale od czego są rękawiczki...
wtorek, 18 grudnia 2007, mattkapolka
Komentarze
Gość: meg, acxw50.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/12/18 20:12:03
Zawsze miotałam się z tą kromką chleba na wierzchu, bo rozmiękała nieestetycznie. Wszystko do czasu, kiedy zawodowy kucharz podpowiedział mi, aby tę kromkę wkładać POD buraki. I odtąd moje życie nabrało barw:)
I z Wami się dzielę tą umiejętnością z radością!
Może jeszcze dziś nastawię?
-
2007/12/18 20:22:35
A ja zawsze zapominam ja wetknąć pod spód, a potem wywalam rekawiczki i oczywiście wkładam na wierzch. Fakt - rozmięka, ale z czasem tonie :-) A potem dobre sitko i załatwione :-)
Nastaw, nastaw, mało czasu się robi.
No to ja teraz zaatakuję ciasto na pierniki. Z zeszłorocznego doświadczenia wiem, że równie dobre są w Wigilię, jak i miesiąc później. I chyba zacznę jutro z kapustą - potem przydadzą się wolne miejsca na płycie. Czyli dziś muszę zalać wodą grzybki...
-
Gość: kuka, 10.red-83-39-144.dynamicip.rima-tde.net
2007/12/18 21:01:11
Juz sie napalilam... i ta kromka razowca mnie rozwalila... skad ja wezme razowiec w Hiszpanii? a moze niemiecki pumpernikiel z Carrefoura?
-
2007/12/18 22:24:42
Dziekuje pieknie za przepis!
-
Gość: meg, acwo154.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/12/18 22:40:06
Ale ja mam zimno w domu (zimny wychów) i obawiam się, że zanim skiśnie to się zepsi.
No, trudno, spróbuję. Postawię przy kominku i będę palić jak szalona.
Kapusta? Grzybki? Podziwiam! Miałam co prawda chwilowy przebłysk, żeby już zacząć ulepiać pierogi i je mrozić, ale mi przeszło. Najwcześniej sobota. A ciastka korzenne Chudej w piątek w towarzystwie okolicznej dziatwy. Taka nowa świecka (wiejska) tradycja.
-
Gość: gosik, dpv217.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/23 10:54:05
Matko, zakwasik wyszedł jak malowany!! chyba cały świąteczny buraczany kolorek w sobie ma:) a kapustka Matkowa od soboty namawia mnie do grzechu:) wyszła jak poezja!!!
dziękuję i Wesołych Świąt!!