Blog > Komentarze do wpisu
Świt
Dziś Janeczka stwierdziła, że sniadania jeść nie będzie. Nie będzie, bo dżem z czarnej porzeczki jest O-HYD-NY.
Matka to tam się nie przejmuje, średnio co trzy tygodnie któryś z dżemów taki się własnie okazuje... Poza tym Janeczka i tak w koncu zjada a spust to ona ma...
Jednakowoż mamy kłopot ze śniadaniem w szkole. Jeszcze nie tak dawno Potwór meldował, że powinnam mu dawać cztery kanapki a nie dwie i w ogóle to za mało dostaje soku, gdy tyczasem Matka znajduje wieczorem wepchnięte w kąt tornistra pudełko ze śniadaniem, dobrze, jeśli ruszonym.
"Och mama, bo ja nie mam czasu na takie rzeczy, ja się bawię z dziewczynami!!!"
Ciekawe, kiedy przestanie chodzić na obiad...
Choć, biorąc pod uwagę apetyt Janeczki, nie powinno to nastapić.
A teraz Matka idzie przewrócić kurze udka na drugą stronę i zaparzy sobie kawę pod te sniadaniowe smuteczki.
Wczoraj Matka wysłuchała w Trójce Grzegorza Halamy i jego opowieści o kurczakach pocztowych, więc szybciutko rano wrzuciła udka na patelnie, żeby przypadkiem nie odleciały...
środa, 10 listopada 2004, mattkapolka

Polecane wpisy

Komentarze
2004/11/10 09:05:52
...nie wiem co one maja z tymi sniadaniami ale Dziewczynka Z.P. tez przynosi sniadanie (nieruszone najczesciej) do domu Tez twierdzi, z nie miala czasu zjesc...
Jesli sobie dobrze przypominam to sam tez przynosilem sniadania ze szkoly do domu...
Hm... ;))
-
2004/11/10 09:10:32
Oj, ja też przynosiłam, ale raczej w liceum czy poźnej podstawówce. ba, potrafiłam je nosic ze trzy dni w torbie, jak sie dobrze zawieruszyło. No i wywalało sie do kosza na ulicy, żeby mammie przykrości nie robić.... Potworem byłam.
-
2004/11/10 09:48:10
najlepiej smakowało śniadanie zawsze na matematyce :-) eecchhh, stare dzieje...
a Grzegorz "ja wiedziałem ze tak będzie" Halama jest super!
-
2004/11/10 10:13:24
no tak, u Gwoździ też gniją w plecaku kanapki, miesiącami... No, żeby nie dać komuś, nie poczęstować? Nie poratować głodnego kolegi?
Dziwię się. Ja kanapek nie miałam, tylko zawsze w szkole dostawałam. Przeważnie, pamietam, na chemii wedrowała do mnie bułka zapakowana w papier śniadaniowy z kartką: "Smacznego".
To koleżanka z ostatniej ławki, taka Ewka...
-
2004/11/10 10:21:27
Holly, ale miałaś dobrze, u mnie w klasie tak nie bywało...